Trendy na globalnym rynku sztuki… nie tylko komiksu

Tydzień temu otrzymaliśmy z domu aukcyjnego Artcurial rozpiskę z aukcjami na kolejne 6 m-cy. Swoje miejsce znalazła rzecz jasna aukcja na rynku azjatyckim i jej kulisy mówią bardzo dużo o aktualnych tendecjach na rynku sztuki jako takiej.

***

Po pierwsze, wg najnowszego raportu artprice.com analizujących sytuację na rynku sztuki, rynek chiński pod względem wielkości transakcji jest aktualnie największym na świecie i stanowi 35,5% udziału w całości tortu (dalej są odpowiednio: USA – 26,8%, UK – 21,4%, Francja – 4,6% i Niemcy – 1,6%). [Co ciekawe w przypadku rynku niemieckiego, pomimo słabszych odnotowanych wyników za rok 2015, ilość kolekcjonerów sztuki w tym kraju w przeciągu ostatnich 10 lat podwoiła się i stanowi ok. 25% w świecie. Mówi to coś o średniej wartości nabywczej i zwiększającym się udziale prac dużo tańszych].

Artprice.com - report 2016.

Powyższe dane różnią się nieco od tych z raportu TEFAF, gdzie palma pierwszeństwa wciąż należy do rynku amerykańskiego,a drugie miejsce do UK, alew obu Chiny to ścisła czołówka (dla porządku za raportem TEFAF: USA – 43%, UK – 21%, Chiny – 19% (pomimo faktu skurczenia się w 2015 r.), Francja – 6%, Niemcy – 2%).

Po drugie, rynek sprzedaży w kanale internetowym w roku 2015 wyraźnie się zwiększył, pomimo recesji na rynku sztuki w kanale tradycyjnym, offline. Jednak internetowy kanał sprzedaży wyraźnie pokazuje zdolności nabywcze klientów prac o wartości 10 000 £ i tańszych (za: The Hiscox Online Art Trade Report 2016). Ten ‚sufit’ wyraźnie buduje przewagę zbywczą prac tańszych nad pracami drogimi. Mówi się nawet o pojawieniu się zupełnie nowego klienta na rynku, nie zainteresowanego zakupem klasycznych i przez to droższych prac sztuki. I to w obszarze prac do 10.000 £ jest aktualnie największy ruch.

The HISCOX online art trade report 2016.

 

Współgra to z ofertą przygotowaną przez Artcurial na najbliższą aukcję w Hongkongu.

Po trzecie, po próbnej aukcji Artcurial w zeszłym roku, gdzie w katalogu znalazły się obok prac artystów komiksowych obiekty reprezentujące kategorie:

  • przedmioty historyczne – wazy, figurki,
  • Elegant life – w ramach której udostępnionodo sprzedaży stare samochody (vintage motocar), przedmioty art deco – ceramikę, zastawy, etc., Hermes design – galanterię skórzaną, głównie drogie torebki;
  • sztuka impresjonistów – w końcu to Azja;
  • sztuka mistrzów XX wieku – np. Picasso;
  • sztuka po 2 wojnie światowej, w tym współczesne malarstwo chińskie.

Pełny katalog.

Artcurial in Hong-Kong 2015.

Jak widać rozrzut był więc spory. Przy czym sam dział Comics & Illustration stanowił zaledwie 37 stron blisko 400-stronicowego katalogu. Jak się okazało, ta skromna wydawałoby się oferta nie przeszkodziła zrobić rekord aukcji (rysunek Herge Le Lotus Bleu uzyskał cenę 1 107 200 € – z opłatą aukcyjną) oraz skupić całą uwagę poaukcyjną na ofercie komiksowej.

W wyniku powyższych Artcurial przygotowując ofertędo tegorocznej edycji aukcji w Hongkongu, mówi co wniosła zeszłoroczna aukcja do doświadczeń tego domu oraz co pracownikom azjatyckiego oddziału udało się ustalić przez rok czasu w obszarze zainteresowania tamtejszej klienteli. A w tym roku w ofercie mamy jużtylko dwa działy:

  • Sztuka komiksu
  • Street art.

Więcej tutaj.

***

Na koniec dwa trzy elementy układanki, które rzucają też pewne światło na powyższe zmiany.

Domy aukcyjne dziś

Ostatnie lata pokazazły, że coś się dzieje niedobrego w dużych renomowanych domach aukcyjnych. To coś można sprowadzić do dwóch punktów:

  • domy aukcyjne mają wyraźne problemy z najdroższymi pracami, które przysparzają tak ważną na tym rynku renomę sprzedawcy, ale które to transakcje nie przekładają się na zyski, a nawet w ostatnich latach – co pokazuje kilka głośnych przykładów – przynoszą straty tym podmiotom. A to za sprawą cen gwarantowanych dla sprzedających dany obiket kolekcjonerów albo – częśćiej – spadkobierców kolekcjonerów, w imieniu których twardo negocjują warunki sprzedaży sztaby wykwalifikowanych doradców specjalizujących się w zarządzaniu majątkiem;
  • druga sprawa, to wyraźny spadek zainteresowania na rynku dóbr luksusowych sztuką jako taką. Wskazuje chociażby na to poszerzająca się oferta domów aukcyjnych, sprzedających z coraz większymi sukcesami inny asortyment jak rzadkie alkohole, drogie klasyczne samochody czy biżuterię.

Wprowadzając do swojej oferty sprzedaży sztukę komiksu oraz reprezentantów street artu, domy aukcyjne rozwiązują swoje problemy marż, a jednocześnie odpowidająna potrzeby estetyczne i emocjonalne grupy nowych klientów.

Nowy klient na rynku sztuki

Coś jest na rzeczy, gdy światowe raporty przebąkują o pojawieniu się nowego klienta na rynku sztuki. Gdyby spojrzeć w metryczki, to pewnie należałoby przyjąć, że to głównieprzedstawiciele pokolenia Y, których dojrzewanie przypadło na okres rozwoju komputerów, korzystający z globalnych zasobów (a więc i zainteresowani światowymi nazwiskami i dziełami bardziej niż sztuką lokalną), korzystający z możliwości zakupu sztuki przez internet, gdzie w kilku serwisach mają podpiętą kartę kredytową.

Mniej zainteresowani klasycznymi tematami – wszak zamiast uczestniczyć w polowaniach, którym tak namiętnie oddawali się ich pradziadowie obwieszający salony swoich dworków w tematy myśliwskie – a bardziej zainteresowani grami komputerowymi, dzięki hip-hopowi sztuce ulicy oraz popkulturze. Przez to dużo mniej zainteresowani sztuką klasyczną, która albo nie odpowiada ona ich estetyce, a często także wegetariańskim przekonaniom, albo dla tego pokolenia jest niezrozumiała, napuszona, mało cool, jak w przypadku sporej części sztuki modernistycznej, która z hermetyczności ustanowiła wartość.

Ci klienci, z cenami do 10 000 funtów, to także zapowiedź dalszych wzrostów na rynku sztuki prac na papierze, ceną prac malarskich. To raczej same zmiany.

1+ milion dolarów,czyli nowy rekord na rynku sztuki komiksu

No i stało się to, na co osoby związane z rynkiem sztuki komiksu długo czekały. Kiedy Polska była zanurzona we śnie, w USA padł nowy rekord na rynku obrotu oryginalnymi pracami artystów związanych z popkulturą, a ostateczna cena przekroczyła magiczną kwotę 1. miliona dolarów!

 

Rekordy na rynku sztuki komiksu

Droga do miliona dolarów za pojedynczą pracę artysty z kręgu popkultury była dość długa i od pewnego czasu dało się czuć, że po rekordach europejskich wzrok osób związanych z rynkiem sztuki komiksu z pewną niecierpliwością spoglądał na rynek amerykański.

Aktualny rekord europejski jest także rekordem światowym, a ustanowił go rysunek autorstwa Herge sprzedany w 2014 roku w domu aukcyjnym Artcurial za kwotę 2 654 400 € (ilustracja poniżej). Ale Artcurial to dom aukcyjny z dobrymi tradycjami w obrocie sztuki komiksu, w którym aktualnie wolumin sprzedaży oryginałów sztuki komiksu stanowi ponad 10% całości obrotów, a sprzedają też sztukę tradycyjną, alkohole, biżuterię a nawet ostatnio obiekty ze świata mody.

Tintin Herge na aukcji w Artcurial: Pages de Garde Blue Fonce (2,654,400 €).

Wcześniej, w latach 2012-2014, palma pierwszeństwa należała do akwareli, okładki autorstwa Herge do komiksu „Tintin w Ameryce” (rekord z 2012 roku: 1 338 509 €). Lecz droga europejskich rekordów była dłuuuga, a jednym z ciekawszym epizodów z perspektywy polskiego komiksu jest fakt, że w marcu 2008 roku, co prawda tylko na pół roku (ale jednak!), zaszczytny tytuł rekordu należał do malarskiej pracy Grzegorza Rosińskiego z postacią Thorgala (cena: 36 100 €).

[Więcej o fenomenie Tintin na rynku frankofońskim przeczytasz w naszym artykule-relacji: Aukcja Tintin w Christie’s (14 marca)].

Jeśli chodzi o rekord na nowym kontynencie, to od 2012 roku należał on do okładki „The Amazing Spider-Man #328” autorstwa Todda McFarlane’a, sprzedanej na aukcji w Beverly Hills za 657 250 $ (ilustracja poniżej: okładka z lewej). Pisaliśmy o tym wielokrotnie, m.in. w artykule „Spider-man uwielbiany przez kolekcjonerów„, a więcej informacji o tym wydarzeniu można znaleźć m.in. tutaj, czy tutaj.

Amazing spider-man - Todd McFarlane.

Potem nastąpiła cisza w kwestii rekordów amerykańskich (wspominaliśmy o tym też w artykule podsumowującym rok 2015) i tak do tej pory.

 

Frank Frazetta i aktualny amerykański rekord

Już w lipcu była zapowiedź, że coś na rynku amerykańskim w tym roku się wydarzy wielkiego. Dom aukcyjny Profiles in History po sukcesie zeszłorocznej aukcji dedykowanej sprzedaży prac z prywatnej kolekcji Doca Dave’a Winiewicza (nomen omen, która zdominowana była przez prace Franka Frazetty), zorganizował na lato tego roku dwie sprofilowane aukcje: idąc za ciosem – jedną z prywatną kolekcją Franka Darabonta i drugą „Comic & Illustration Art Auction„. [W ogóle pomysł na profilowane aukcje prywatnych kolekcji uważam za wybitny!]

Na tej drugiej znaleźć można było m.in. pracę malarską Franka Frazetty pt. „Sea Witch„, a stanowiącą projekt okładki do „Eerie Magazine #7„. Co ciekawe, pracę wstępnie wyceniono na 1-1,5 mln $ (zobacz zrzut na naszym profilu Facebook oraz ten artykuł jako dowód), by ostatecznie zmienić i tym samym zmniejszyć wycenę na 800 000-1 000 000 $ (zobacz). Jakby na to nie patrzeć, w obu przypadka dolne estymacje wskazywały, że wystarczy osiągnięcie ceny minimalnej podczas aukcji by padł nowy amerykański rekord. Jednak do tego nie doszło!

Frank Frazetta - Sea Witch.

30. lipca bawiłem na sympatycznym wyjeździe u znajomych w Łodzi. W słoneczny dzień wybraliśmy się na spacer, gdzie po załamaniu pogody, w letnim deszczu niczym zakochani licealiści, śmiejąc się biegliśmy z powrotem do ich domu. Tam czekały mnie dwa posiedzenia z komputerem, w ramach których live uczestniczyłem najpierw w aukcji o 20-stej (czasu polskiego) „The Frank Darabont Collection„, a później po krótkiej przerwie o 22:00 (czasu polskiego) w aukcji „Comic & Illustration Art Auction„. Gdy doszło do wspomnianej pracy „Sea Witch” aukcjoner przez kilka minut zachęcał do złożenia propozycji. I choć w ogólnym rozrachunku obie aukcje można było uznać za udane, to jednak nikt nie przystąpił do licytowania kluczowej pracy. Obraz Frazetty nie znalazł nabywcy – rekordu nie było!

My dokończyliśmy jeść brzoskwinie z serami (znajomi zapomnieli kupić pieczywo więc było na bogato ;) i poszliśmy spać.

Tymczasem miesiąc później, w Dallas podczas trzydniowej aukcji w Heritage apetyty na nowy rekord zostały zaspokojone. Tydzień temu obraz Franka Frazetty „At The Earth’s Core” został sprzedany za 1 075 500 $ (cena zawiera opłaty aukcyjne; ilustracja poniżej). I jest to aktualnie nowy amerykański rekord! [Pisaliśmy też o tym u nas na FB].

Frank Frazetta - At The Earth's Core.

 

Postscriptum

Europejski rynek aukcyjny zdominowany jest przez bijące się o palmę pierwszeństwa domy aukcyjne Christie’s oraz Sotheby’s. Pytanie dlaczego zatem najważniejsze rekordy związane z ofertą sztuki komiksu nie padły w ich murach tylko w domu aukcyjnym Artcurial?

Druga sprawa, co takiego miała w sobie praca Frazetty z Heritage czego brakowało obrazowi tegoż wystawionego w Profiles in History?

Pomimo, iż te pytania są rozdzielne odpowiedź jest dla obu jedna i ta sama: rekordy to coś co zachodzi, kiedy dysponuje się zarówno Obiektami, jak i Klientami na nie. Same dobre prace nie wystarczą. To co na rynku sztuki komiksu jest przewagą Artcurial nad europejskimi rywalami, to długa tradycja w obrocie tym asortymentem, a wraz z tą tradycją dobra baza sprofilowanych klientów.

To zaś czego zabrakło domowi Profiles in History, to właśnie tych sprofilowanych klientów – choć PiH to znaczący podmiot w USA handlujący pamiątkami historycznymi oraz przedmiotami kolekcjonerskimi z rynku filmowego, to jego przygoda ze sztuką komiksu trwa dopiero od roku. Heritage, z racji długich tradycji sprzedaży sztuki komiksu w Stanach, ma wciąż znaczącą przewagę, umożliwiającą mu ‚budowanie’ znaczących rekordów, których przed nami z pewnością jeszcze wiele.

Original Comic Strip Art, czyli paski komiksowe

Paski komiksowe (ang. strips) to osobna kategoria oryginalnych prac komiksowych. Z perspektywy kolekcjonerskiej cenione przez znawców historii komiksu (w tym komiksu prasowego) i intelektualistów oraz krytyków sztuki klasycznej. Gdy spojrzeć na zasoby głównych muzeów ze zbiorami oryginałów komiksowych, rychło okazuje się, że te wydawałoby niepozorne rysunki w kształcie pasków bardzo często stanowią podstawę publicznych i prywatnych zbiorów (porównaj zbiory Cartoon Art Museum czy w planowanym The Lucas Museum of Narrative Art).

 

Pasek z serii „Little Folks” z 1930 roku (dostępny w naszej ofercie).
Little Folks strip

 

Mało tego, kolekcjonowanie oryginałów pasków komiksowych doczekało się nawet swojego osobnego omówienia w książce pt. „Collecting Original Comic Strip Art!” autorstwa Jefreya M. Ellinporta (Antique Trader Books, 1999). A sami rysownicy prasowych pasków byli bardziej cenieni w kręgach klasycznych ilustratorów od rysowników pracujących przy zeszytowych wydaniach komiksów; gdy te pierwsze adresowane były głównie do dojrzałego czytelnika prasy, tak drugie kojarzono raczej z rozrywką dla dorastających latorośli.

Chociaż wielokrotnie na aukcjach domów aukcyjnych w USA widziałem, że stripy bardzo często pod względem uzyskanych wyników aukcyjnych znajdują się w ścisłej czołówce, nigdy specjalnie nie interesowałem się tą kategorią sztuki komiksu. Do czasu, gdy otrzymałem świetnie przygotowany pod względem redakcyjnym, ofertowym i edytorskim, katalog jednej z aukcji z włoskiego domu aukcyjnego – „120 anni di balloon” oczarował mnie, prezentując w sposób bardzo przemyślany przekrój dorobku związanego ze stripami, począwszy od XIX wieku do współczesności (fragment zawartości poniżej na ilustracji).

Auction catalog comic strip art.

Ale po kolei.

 

Paski komiksowe, czyli historia komiksu

Dobrym źródłem wprowadzenia do zagadnienia pasków komiksowych jest książka profesora Jerzego Szyłaka pt. „Komiks: świat przerysowany” (słowo/obraz terytoria, 1999). Na pierwszych stronach możemy tam przeczytać m.in.:

13: Komiks powstał dzięki istnieniu prasy (…) ale bynajmniej nie był od początku traktowany jako sztuka dla maluczkich. (…) Seryjne opowiastki obrazkowe (…) były publikowane w renomowanych pismach jak „Life”, „New York World”, „New York Herald”, czy „Morning Journal”.

22-23: Obiektywny czynnik, jakim było oddanie do dyspozycji komiksowi ograniczonego miejsca w gazecie, przez wiele lat wyznaczał kształt historyjki obrazkowej. Podstawową formą komiksu w pierwszych latach jego istnienia była krótka, kilku- lub kilkunastoobrazkowa opowiastka – jednowątkowy epizod z puentą o charakterze żartu sytuacyjnego lub słownego. Fakt, że owe żarty miały stałych bohaterów, umożliwiał przekształcanie zbiorów opowieści o nich w seriale.

23: Pierwotny sposób prezentacji historyjki jako szeregu humorystycznych (comic) obrazków tworzących charakterystyczny pasek (ang. strip) znalazł odzwierciedlenie w nazwie, jaką nadano temu nowemu zjawisku: comic strip, potem skróconej do używanej dziś formy comics (komiks). Jednak nazwa comic strip nie przestała być używana; modyfikacji uległo jedynie jej znaczenie. Zaczęła bowiem służyć tym, którzy pragnęli dokonać odróżnienia komiksu prasowego od tych historyjek, które były publikowane w osobnych wydawnictwach.

Smith Family - strip.

I dalej, pokazując znaczenie pasków komiksowych:

13: W przedmowie do monumentalnej monografii McCaya, którą w 1987 roku napisał John Canemaker, Maurice Sendak stwierdził: „Wyrafinowany i śmiało operujący fantastyką Little Nemo jest w efekcie wielką książką dla dzieci, która jednak nie jest przeznaczona tylko dla dzieci, podobnie jak Alicja w Krainie Czarów (…).

18: Jak napisał Horst Schröder: „Było to [wydanie Little Nemo, przyp. AK] sensacyjne wydarzenie nie tylko dla miłośników komiksu, ale także dla »poważnych« krytyków, dla których nagle stało się jasne to, że komiks może być sztuką”.

 

Klasyka gatunku

Któż z nas nie słyszał o tak popularnych seriach jak: „Fistaszki” (Charles Schultz), „Calvin and Hobbes” (Bill Watterson), czy przygodach polskich bohaterów „Kajtka i Koko” (Janusz Christa)?

Warto wspomnieć także te historyczne, zasłużone dla gatunku jak: surrealistyczny „Little Nemo” (Winsor McCay), najdłużej ukazujący się pasek w historii czyli „Bringing Up Father” (rysowany przez wielu rysowników, a zapoczątkowany przez George’a McManusa), opowiadający przygody psa i jego właściciela „Napoleon” (Clifford McBride), z akcją osadzoną w świecie antropomorficznych zwierząt „Pogo” (Walt Kelly), opowiadający o losach dwóch dorobkiewiczów „Mutt and Jeff” (Bud Fisher), czy zmagający się z trudnościami w sferze odbiorców, a utrzymywany w magazynach tylko dzięki staraniom samego właściciela gazet „Krazy Kat” (George Herriman) – po latach doceniony i okrzyknięty jako jeden z najwybitniejszych przedstawicieli gatunku. I wiele innych.

Prasowe odpowiedniki w formie pasków miały także znane serie i postacie komiksowe, jak chociażby Spider-man, Superman czy Kubuś Puchatek.

Poniżej przykład stripów z serii „Bringing Up Father„.

 

Pasek z wydania weekendowego (sunday strip) autorstwa George’a McManusa – praca sprowadzona na zamówienie naszego klienta.McManus, Bringing up father - original comic art.

Pasek typu daily strip kontynuatorów serii „Bringing Up Father„, autorów: Kavangh i Camp (dostępny w ofercie naszej galerii).Bring Up Father - daily strip.

 

Technikalia

Z perspektywy kolekcjonowania oryginałów pasków komiksowych najważniejszym zdaje się być podział na formaty:

  • daily strip,
  • sunday strip.

Ten pierwszy, to klasyczny pasek przeważnie z 4-5 narysowanymi kadrami, ukazujący się w dni powszednie w gazetach. Ten drugi, to plansza składająca się głównie z trzech rzędów kadrów, uzupełniona o winietę, a drukowana w wydaniach weekendowych. Różnice przedstawiam poniżej.

 

Kubuś Puchatek – daily strip (dostępny w naszej ofercie).Kubus Puchatek - daily strip.

Kubuś Puchatek – sunday strip (dostępny w naszej ofercie).Kubus Puchatek - sunday strip.

 

Daily vs sunday wpływają także na formaty prac, co ma znaczenie gdy myślimy by po zakupie prac wyeksponować je wieszając w oprawie na ścianie. I tu – uwaga: stripy zachodnie są znacznie większe od tych, do których przyzwyczajeni zostaliśmy przez widok pasków rysowanych przez rodzimego Janusza Christe. Dla porównania:

  • Kajtek i Koko: 8 x 36 cm
  • Little Folks: 17,5 x 58 cm – daily
  • Kubuś Puchatek: 15 x 49,5 cm – daily
  • Kubuś Puchatek: 41 x 58,5 cm – sunday
  • Winthrop (wzorowany na Fistaszkach): 41 x 58 cm – sunday

Kajtek i Koko - pasek komiksowy.

Jak widać, oryginalny rysunek wydania ‚sunday‚ jest w związku z tym nawet większy niż podwójny splash (a więc rysunek składający się z dwóch zestawionych ze sobą plansz), znany z wydań komiksów zeszytowych. Więc na ścianie taki ‚sunday‚ to będzie ‚kawał planszy’!

 

Paski komiksowe na aukcjach

Muszę przyznać, że sam przez lata nie doceniałem pasków komiksowych, chociaż nie tylko rekordy, ale także zbywalność stripów pokazują, że to bardzo atrakcyjne obiekty kolekcjonerskie; gdzie nawet średnie uzyskiwane ceny są czasem zdecydowanie wyższe niż średnie uzyskiwane ceny w klasycznych zeszytowych planszach komiksowych.

Eek Week - strip.

Przede mną leży m.in. katalog z tegorocznej wiosennej aukcji jednego z amerykańskich domów aukcyjnych. Ze względu na fakt uczestniczenia w tej aukcji, w środku mam skrzętnie zanotowane wszystkie ceny. Przyglądnijmy się im mając na uwadze tylko stripy (numery odpowiadają tym z katalogu; do poniższych cen należy doliczyć opłaty aukcyjne):

  • 92025: Dan Barry, Flash Gordon (1972): 8 962,50 $
  • 92045: Al Capp, Frank Frazetta, Li’l Abner (1955): 2 151 $
  • 92046: Al Capp, Frank Frazetta, Li’l Abner (1957): 776,75 $
  • 92059: Jim Davis, Garfield (1981): 2 390 $
  • 92060: Jim Davis, Garfield (1988): 2 151 $
  • 92061: Jim Davis, Garfield (1997): 2 868 $
  • 92072: Hal Foster, Tarzan (1933): 23 900 $
  • 92075: Frank Frazetta, Johny Comet (1952): 7 170 $
  • 92092: Chester Gould, Dick Tracy (1943): 1 015,75 $
  • 92093: V.T. Hamlin, Alley Oop (1945): 2 031,50 $
  • 92101: George Herriman, Krazy Kat (1935): 6 572,50 $
  • 920102: George Herriman, Krazy Kat (1940): 4 302 $
  • 92197: Alex Reymond, Jungle Jim (1941): 2 868 $
  • 92198: Alex Reymond, Rip Kirby (1946): 4 780 $
  • 92219: Charles Schulz, Peanuts (1959): 13 145 $
  • 92220: Charles Schulz, Peanuts (1972): 17 327,50 $
  • 92221: Charles Schulz, Peanuts (1974): 13 145 $
  • 92222: Charles Schulz, Peanuts (1977): 22 705 $
  • 92223: Charles Schulz, Peanuts (1985): 22 705 $

Żeby jeszcze mieć punkt odniesienia powyżśzych cen dodam, że – przykładowo – plansze komiksowe autorstwa Jacka Kirby’ego, na tej samej aukcji można było nabyć w cenach m.in.: 2 748,50 $ za 10. stronę do „Thor” #131 (obiekt nr 92131) czy 2 270,50 $ za 15. stronę do „Thor” #137 (obiekt nr 92132). To oczywiście były jedne z najtańszych prac Króla Komiksu i były też takie, które szły w dziesiątki tysięcy dolarów, ale jednak daje to pewien pogląd na niemałe wyceny stripów.

Dodatkowe ciekawe informacje o cenach stripów uzyskasz m.in. z naszego wcześniejszego artykułu – relacji z aukcji: Aukcja sztuki komiksu w Heritage (28-30 maja).

***

W naszej ofercie znajdziesz sporo oryginalnych rysunków stripów zarówno zagranicznych, jak i polskich. Zapraszamy!

Skąd się bierze cena sztuki?

Za drogo!„, „Czemu tak podejrzanie tanio?” – to pytania, które pewnie nie raz zadawałeś sobie przeglądając ofertę związaną ze sztuką – nie tylko sztuką komiksu, ale sztuką jako taką.

Co decyduje o cenie dzieła sztuki? Zobaczmy.

Prawo podaży i popytu. Tak, nie ma w tym żadnej magii. Obiekty sztuki w przeważającej ilości występują jako pojedyncze egzemplarze; oczywiście zmienia się to za sprawą serigrafii i edycji limitowanych, ale dalej występuje efekt ograniczonej dostępności. Kiedy popyt na dane dzieło / prace danego artysty / prace reprezentantów danego nurtu, zdobywają kolejne osoby zainteresowane nabyciem ich, siłą rzeczy rosną ceny prac. Widać to głównie na aukcjach sztuki, gdzie jeśli dana praca trafia na kilku kolekcjonerów chcących wejść w jej posiadanie, w wyniku licytacji cena automatycznie rośnie. Jak pisał Starowieyski:

Zasada dotycząca malarstwa jest paradoksalna: prace danego twórcy muszą być rzadkie, ale powinno być ich w obiegu sporo. (…) Są oczywiście wyjątki: na rynku pojawia się niewiele prac danego twórcy i z tego powodu uzyskują dobre ceny.” [Za: Przewodnik zacnego kolekcjonera według Franciszka Starowieyskiego, s. 82]

W przypadku sztuki komiksu prawo podaży i popytu działa bardzo czytelnie z jednej strony na pracach autorów/komiksów znanych i docenionych (bo jest spora grupa klientów, która chciałaby mieć te prace), ale z drugiej widać też to na przypadkach ‚nowych HOT‚, jak chociażby w ostatnich latach po pracach do serii „Guardians of the Galaxy„, które zaczęły się cieszyć nowymi cenami dopiero po sukcesie kinowym „Strażników Galaktyki„, a do niedawna nie było na nie specjalnie chętnych, więc i ceny były tu wyjątkowo niskie.

Oczywiście prawo to ma także moc obniżania rynkowych cen. Jak zauważył jeden z krajowych antykwariuszy cytowany w doktoracie, który właśnie skończyłem czytać:

(…) wzrost zainteresowania określonymi obiektami wpływa na wzrost ich liczby na rynku. Taka sytuacja z kolei powoduje spadek ich cen i, po pewnym czasie, obniżenie poziomu popytu.” [Za: D. Żaglewska, Wpływ kapitału kulturowego na polski rynek antykwaryczny, s. 347]

Rozwój. Ceny zmieniają się także wraz z rozwojem danego artysty – liczby wystaw (indywidualnych i zbiorowych), ilości stworzonych głośnych prac (w przypadku sztuki komiksu – wydanych albumów komiksowych), zdobywanych nagród i wyróżnień, ilości pozytywnych recenzji. (Poniżej zdjęcie z wystawy Joanny Karpowicz).

Wernisaż wystawy Joanny Karpowicz „I want to believe” .

Czasem prace danego autora mogą nie sprzedawać się przez dłuższy czas, gdy w wyniku wydania kolejnego jego komiksu uda się bądź to zdobyć nową grupę osób zainteresowaną twórczością autora, bądź to przekonać dotychczasowych fanów, że już najwyższy czas na zakup oryginalnej pracy danego artysty. Efekt jest zawsze taki sam: nagle autor staje się HOT i… objawia się prawo podaży i popytu.

Benchmarki. Część z rysowników komiksowych, z którymi rozmawiam na temat współpracy mówi mi, że wolą poczekać ze sprzedażą swoich prac aż rynek urośnie. Oczywiście z perspektywy rynkowej ma to sens, gdyż większy popyt na sztukę komiksu faktycznie spowoduje, że wzrosną też z pewnością ceny (prawo podaży i popytu). Ale… tkwi też tu pewien błąd logiczny. Wzrosty wycen prac na rynku niekoniecznie pociągną za sobą (a zwykle automatycznie nie pociągają za sobą) wzrostów wycen prac nowo wchodzącego artysty (nawet uznanego z perspektywy rynku czytelniczego komiksu). To, że prace moich kolegów i koleżanek sprzedają się już w satysfakcjonujących mnie cenach, nie oznacza automatycznie, że moje prace również są tyle warte. O tym jednak [zwykle] decydują ostatecznie klienci, co ilustruje przykład przynajmniej jednego krajowego rysownika, który wchodząc na rynek przeholował z pierwszymi cenami i stał się przykładem rysownika uznanego w środowisku, ale niesprzedawalnego z perspektywy rynku oryginałów.

Benchmarki, czyli inne sprzedane prace danego artysty, są jedną z najbardziej wiarygodnych reguł rządzących kryteriami wycen prac. Dlatego tak ważne jest uczestnictwo w rynku sprzedaży, a nie czekanie na odpowiedni moment, który może nigdy nie nadejść…

Dla klientów benchmarki oznaczają, że w danym momencie na rynku obowiązują następujące ceny za prace danego artysty: X zł, Y zł, Z zł, ponieważ są przykłady pokazujące, że w takich cenach prace się teraz sprzedają. Odwoływanie się do wycen sprzed kilku lat nie ma najmniejszego sensu, gdyż w tym czasie mogły zadziałać inne reguły, jak chociażby Rozwój, czy Zwiększony Popyt. (Poniżej zdjęcie obrazujące zmiany wycen prac Johna Romity do serii „Amazing Spider-Man”; benchmarki z aukcji w USA).

Amazing Spider-man cover art - analiza inwestycyjna.

Benchmarki to też zwykle dobra odpowiedź na: „za drogo„, „podejrzanie tanio„, sformułowania zwykle źle używane przez klientów, bo odnoszące się do ich indywidualnej pozycji materialnej (właściwie: „za drogo dla mnie„). „Za drogo„, „podejrzanie tanio” właściwie użyte to tyle, co wskazanie na inne rynkowe wyceny bądź reguły, które mogą mi podpowiedzieć jaka w danym czasie obowiązuje wycena prac danego artysty (czyli: „za drogo, bo tutaj są transakcje A, B, C, które pokazują, że cena powinna być ciut inna – nieodbiegająca specjalnie od: X zł, Y zł, Z zł„. Różnica w tych dwóch podejściach jest kolosalna: kiedy DLA MNIE kwota 150 tys. dolarów za rysunek Berniego Wrightsona do okładki pierwszego zeszytu serii „Swamp Thing” (DC, 1972) to ‚za drogo‚, to z perspektywy rynkowej jest to bardzo korzystna wycena!

Przy czym niezależnie od benchmarków, prace kanoniczne dla danego twórcy / tytułu komiksowego / postaci, zawsze będą miały najwyższe ceny, niezależnie od aktualnych rynkowych benchmarków.

Regulacje i prawo. W końcu cena danej pracy może być wynikiem regulacji prawnych danego kraju oraz stosunku do tych regulacji danego sprzedawcy; wynikających także nierzadko z poniesionych kosztów związanych ze zdobyciem danej pracy (podatki, cła, etc.).

Bywa tak, że ceny prac danego artysty są sztucznie zaniżane dla pewnych transakcji tylko po to, by umożliwić sprzedaż tychże prac drożej, ale na przykład w innym państwie / przez inny podmiot.

Takie przypadki są znane i opisywane w literaturze fachowej, gdzie – przykładowo – sprzedawano dzieła po niższych cenach z Włoch do Szwajcarii, tylko po to, by przez Szwajcarię wprowadzić je na aukcje na rynku brytyjskim, a przy okazji ominąć regulacje prawne występujące na rynku włoskim.

W przypadku importu prac bądź trudnościami z ich zdobyciem, gdzie podmiot sprzedający (kolekcjoner, galeria, dom aukcyjny) musi ponieść dodatkowe koszta, cena pracy dostępna na danym konkretnym rynku (przykładowo w Niemczech) będzie inna, niż późniejsza cena sprowadzonej tej pracy do Polski.

Okazje i przepłacanie. Okazje cenowe to jest coś, co kusi do zakupu, ale czasem można na nich dużo więcej stracić niż zyskać. Spora część uczestników rynku sztuki wciąż powtarza otwarcie, że w przypadku okazji cenowych kupującym zamiast zielonej powinna się zapalać automatycznie czerwona lampka. Liczba falsyfikatów na rynku klasycznej sztuki jest niezliczona; na rynku sztuki komiksu jeszcze wciąż mamy do czynienia z okresem dziewiczym, w ramach którego fałszerze nawet nie zdają sobie często sprawy z jego istnienia (nawet wybitni galerzyści i historycy sztuki nie zdają sobie bardzo często z niego sprawy!).

Nie oznacza to jednak, że okazje się nie zdarzają. Oznacza tylko, że trzeba zawsze mieć na uwadze, czy źródło z którego kupujemy okazyjnie daną pracę jest wiarygodne, gdzie w przypadku problemu będziemy mogli dochodzić swoich praw. Tym różni się kupowanie w galeriach i domach aukcyjnych, przez lata pracujących na swoją markę i dobrą opinię, od kupowania na przysłowiowym Allegro.

W przypadku okazji cenowych podmiotów profesjonalnie zajmujących się  obrotem sztuką, okazje cenowe mogą być wpisane niejako w strategię rozwoju.

Oczywiście prócz okazji cenowych możemy stanąć przed dylematem przepłacenia, gdzie proponowana cena zakupu jest wyższa niż wynikałoby z danych dostępnych na rynku (np. benchmarków). Co wtedy? Ano wtedy działa psychologiczna zasada zaangażowania, w ramach której musimy sobie odpowiedzieć sami, jak bardzo dany obiekt chcemy mieć. Dotyczy to zwłaszcza wybitnych kolekcjonerów, o wyrobionym guście i jasno zdefiniowanej swojej kolekcji, do której trafia się praca. Bo jak mawia pewne powiedzenie: „Jeśli pasję przeliczasz na pieniądze, to nie jest to już pasja„. Czy, znowu przywołując Starowieyskiego: „Nie bardzo mnie interesuje, co jest ile warte pieniędzy, tylko ile jest warte artystycznie” [Przewodnik…, s. 122]

* AKTUALIZACJA *

Wartość kulturowa. Już po napisaniu tej notki oraz jej upublicznieniu, doszedłem do wniosku, że zabrakło w artykule tematu wartości kulturowej i jego wpływu na cenę. Co niniejszym nadrabiam.

Wartość kulturowa ma dwa wymiary: 1) wartość dla kultury lokalnej vs globalnej, a więc geograficzny (nazwijmy go horyzontalnym) oraz 2) wzrost wartości dla kultury jako takiej (nazwijmy go wertykalnym, gdyż wiąże się faktycznie ze wzrostem na znaczeniu).

Wartość kulturowa horyzontalna: Znaczenie i rozpoznawalność danego dzieła mogą być bardzo wysokie lokalnie, ale nikłe bądź żadne globalnie. Oznacza to w rezultacie tyle, że w przypadku gdy lokalnie może występować bardzo duży popyt na dane dzieło bądź prace danego autora, tak globalnie, chociaż zwiększa się ilość dostępnych uczestników rynku, wartości tej trudno obronić, gdyż nie ma na dzieło popytu.

Można to zaobserwować chociażby na podstawie cen prac Moebiusa na rynku frankofońskim i ich niższych uzyskiwanych wartości na rynku USA. Z drugiej strony, na przykładzie osiąganych wartości prac autorstwa Berniego Wrightsona na rynku amerykańskim i ich mniejszych estymacji i uzyskiwanych rezultatów na rynku europejskim. W końcu na przykładzie autorów reprezentujących polską klasykę komiksu i cen ich prac osiąganych na rynku lokalnym, które w sporej mierze tych przypadków byłyby trudne wręcz nawet niemożliwe do obronienia na rynku poza Polską.

W przypadku sztuki komiksu nie dotyczy to tylko autorów, ale także serii komiksowych czy bohaterów, cenionych w danym regionie: Spider-man w USA, Tintin we Francji i Belgii, Sędzia Dredd w UK. Oraz lokalnych odpowiedników (wydań) tytułów zagranicznych (przykładowo: ceny okładek do serii „Spider-Man” komiksów amerykańskich są o niebo wyżej wyceniane, niż okładki do wydań w ramach Marvel UK).

Wartość kulturowa wertykalna: Dotyczy wzrostu wartości dla kultury danej pracy / zestawu danych prac / danej postaci / danego uniwersum. Najlepszym przykładem jest tutaj Wiedźmin – postać do niedawna tylko literacka powołana przez Andrzeja Sapkowskiego, której wartość kulturowa rośnie wraz z kolejnymi grami od studia CD Projekt Red, wydawanymi komiksami (polskimi – na rynku lokalnym – i zagranicznymi w wydawnictwie Dark Horse – na rynku globalnym), zdobywanymi nagrodami, w końcu ekranizacjami filmowymi i stworzeniu z marki lokalnej (Wiedźmin) marki globalnej (The Witcher).

Ustalana jest indywidualnie. Bywa i tak. Zwłaszcza wtedy, gdy sprzedającym jest sam autor bądź zakup następuje od osoby, która na co dzień nie pała się profesjonalną sprzedażą sztuki.

Spider-man uwielbiany przez kolekcjonerów

Spider-man to bohater numer jeden pośród amerykańskich kolekcjonerów tradycyjnych komiksów do czytania. Przekłada się to także na wyceny oryginalnych rysunków autorów tworzących plansze do serii komiksowych związanych z tym bohaterem. Nie bez znaczenia przez to jest fakt, że wciąż oficjalny rekord sprzedaży uzyskany przez dom aukcyjny na amerykańskim rynku należy właśnie do pracy z pajęczym bohaterem – okładki autorstwa Todda McFarlane’a do „The Amazing Spider-Man #328” (poniżej z lewej), za którą nabywca musiał zapłacić 657 250 dolarów (aukcja z lipca 2012 roku).

Do kogo należy drugie miejsce na amerykańskiej liście rekordów związanych ze Spider-manem? Do okładki Todda McFarlane’a do „Spider-Man #1” (poniżej z prawej), która została sprzedana na aukcji w lipcu 2012 roku za 358 500 dolarów.

Amazing spider-man - Todd McFarlane.

Ok, a trzecie miejsce? Do klasycznej okładki „Amazing Spider-Man #121” (poniżej z lewej) autorstwa Johna Romity Sr., która w lutym ubiegłego roku osiągnęła wynik 286 800 dolarów. Również na aukcji z ubiegłego miesiąca (luty 2016) okładka Johna Romity Sr. do „Amazing Spider-man #62” (poniżej z prawej) była tą, za którą trzeba było zapłacić najwięcej – 179 250 dolarów. Ostatnia aukcja w Heritage w Dallas (18-20 lutego 2016) w ogóle była bardzo interesująca z perspektywy prac ze Spider-manem: wszystkie wystawione prace znalazły nabywców, a podczas tylko aukcji stacjonarnej sprzedano 31 rysunków na łączną kwotę 710 786 dolarów!

Amazing Spider-man - classic covers - John Romita Sr.

Trzy lata temu zostaliśmy poproszeni przez jeden z funduszy inwestycyjnych o przygotowanie analizy rynku plansz komiksowych pod kątem inwestycyjnym. To było dość trudne, gdyż jak to na tym rynku bywa, bardzo rzadko pojawiają się w krótkim czasie w sprzedaży dokładnie te same prace. Musieliśmy jednak poszukać jakieś stałe elementy występujące na rynku i przyglądnąć się ich zmianom w czasie. Dla jednego z przypadku analiz wybraliśmy następujące trzy stałe: 1) tylko okładki, 2) tylko do tej samej serii, 3) tylko tego samego autora. Traf chciał, że padło na okładki do serii „Amazing Spider-man” oraz Johna Romitę Sr. jako ich autora. A oto rezultat analizy wraz z cenami prac zmieniającymi się w czasie.

Piszę o tym m.in. z tego względu, że właśnie w naszej ofercie pojawiła się wyjątkowa praca – ni mniej, ni więcej, tylko niesamowita pod względem artystycznym i kompozycyjnym okładka do „What If? vol 2 #72 Spider-man. Became a Murderer?„. Na oryginał składają się dwa elementy: 1) rysunek niebieską kredką oraz tuszem na papierze firmowym do okładek wydawnictwa Marvel, oraz 2) winieta okładki przygotowana na przezroczystej folii. Komiksu, który fabularnie był kontynuacją wątku z „Amazing Fantasy #15„, bardzo kontrowersyjnego i głośnego w swoim czasie, gdzie Alan Parker jest posądzony (i osądzony!) o zabójstwo. Stąd na okładce scena pochylającego się nad ofiarą Spider-mana oraz postać Lizarda w tle, z którym w samym komiksie człowiek-pająk toczy zażartą walkę.

Ale to nie wszystko! Dodatkowego smaku i atrakcyjności niniejszej pracy dodaje fakt, że praca zawiera autograf jej autora – Neila Hansena (pracującego w Marvelu przy takich seriach jak m.in. Conan czy Punisher) – oraz… autograf najważniejszej osoby w komiksowym przemyśle, czyli samego Stana Lee! Zresztą zobaczcie sami – poniżej. Zaś praca dostępna w naszej galerii – TUTAJ (dodam, że cena chociaż nie mała to jest bardzo atrakcyjna jak na standardy aukcji na świecie! Przypominam, że w naszej galerii jest też możliwość rozłożenia płatności na raty).

What If 72 Spider-man - cover art.

Fot.: Z lewej oryginalny rysunek do okładki „What If… vol 2 #72, Spider-man. Became a Murderer?„; z prawej skan okładki wydanego komiksu.

Stan Lee - autograph.

Fot.: Powyżej z lewej autograf ojca-założyciela wydawnictwa Marvel Comics, żywej legendy amerykańskiego i światowego przemysłu komiksowego – Stana Lee; z prawej autograf autora okładki, Neila Hansena.

What If #72 - comic art cover.

Fot.: Wizualizacja okładki uzupełnionej o winietę w ramie. Tak może się prezentować na Twojej ścianie!

Znalezione na odwrociu

Językoznawcy wciąż się spierają o to, czy w języku polskim forma „na odwrociu” używana przez kuratorów, historyków sztuki a zwłaszcza konserwatorów w ogóle jest poprawna. A nawet większość z nich uważa, że nie jest. Jednak to magiczne, nie oglądane przez widzów ‚odwrocie’ – rewers wiszących na ścianach prac – niejednokrotnie skrywa przed postronnymi swoje nieme tajemnice – pieczęcie marszandów i właścicieli galerii, przez które przechodziły prace, podpisy właścicieli – kolekcjonerów sztuki, dane katalogowe prac, a czasem też porzucone, niedokończone projekty swoich autorów.

Co można znaleźć interesującego na odwrociu prac ilustruje m.in. bardzo ciekawy przypadek dwóch połówek niewykończone obrazy Francisa Bacona, które po 60. latach spotkały się na zapleczu domu aukcyjnego Christie’s. Z tą fascynującą historią można się zapoznać na tym filmie, a poniżej zdjęcie dwóch obrazów (z lewej), które zostały namalowane na dwóch częściach niedokończonej pracy znajdującej się na rewersie.

Francis Bacon - rewers (Verso).

Skanując prace do galerii niejednokrotnie miałem okazję znaleźć interesujące dodatki do prac. Głównie szkice, czasem podpisy, notatki. W przypadku prac z wydawnictwa DC i starszych z wydawnictwa Marvel także pieczątki wydawców. A oto kilka przykładów.

Poniżej rewers jednej z prac Papcio Chmiela, z jego autorską pieczątką oraz charakterystycznym zamaszystym podpisem.

Papcio Chmiel - Tytus.

Rewers jednego z pasków komiksowych drukowanych w swoim czasie w „Wieczorze Wybrzeża”. Pasek z przygodami Kajtka i Koko autorstwa Janusza Christy.

Christa - Kajko - rewers.

Fragment rewersu jednego z rysunków autorstwa Jerzego Skarżyńskiego do polskiego wydania powieści „Ubik” Philipa K. Dicka, która ukazała się w serii „Stanisław Lem Poleca”. Pośród pieczątek znalazła się również taka o treści: „Przedmiot nie podlega zakazowi wywozu za granicę” – co widać na poniższym zdjęciu.

Skarzynski - Ubik - rewers.

Notatki Macieja Sieńczyka na rewersie jednej z prac.

Maciej Sienczyk - notatki.

Studium wyrazu twarzy jednej z postaci na rysunku do „Adventures of Superman” #570, s. 13. Rysunek autorstwa Toma Grindberga (ołówek) oraz Toma Palmera (tusz).

Superman - rewers.

Szkic designu postaci na rewersie planszy autorstwa Travela Foremana (ołówek) i Toma Palmera (tusz) do komiksu z serii „Iron Fist” zeszyt nr #23, strona 8.

Iron Fist - rewers.

A na koniec coś absolutnie wyjątkowego – wklejona kartka tzw. „Certyfikat Autentyczności” autorstwa Bartosza Minkiewicza na rewersie rysunku będącego wariacją nt. okładki Wilq – „Wilq a’la Mignola„.

Wilq - rewers.

Prawda, że świetne?! :-)

Podsumowanie 2015: Autorzy komiksowi

Było już nasze Podsumowanie roku 2015 w ramach rynku sztuki komiksu. Czytaliśmy też wiele podsumowań komiksowych, ale poniższe przygotowaliśmy z myślą o zaprezentowaniu dorobku AD 2015 polskich autorów, których prace sprzedajemy na co dzień. To szczególne podsumowanie, bo ani nie o nas, ani nie o rynku wydawniczym – o ilustratorach jest ono. Bo oni są w tym wszystkim najważniejsi.

Jest ono ważne chociażby z perspektywy zakupu ich prac przez naszych klientów – wszak zakup sztuki to nie tylko przygoda estetyczna, gdy chodzi o warstwę ilustracyjną, przygoda duchowa, gdy mierzymy się z treścią prac, czasem inwestycyjna, gdy czynnie lokujemy swoje finanse z myślą o wzroście ich wartości, ale też – w sposób szczególny zasługujący na pochwałę – zakup prac artystów, to w sporej mierze mecenat, jakim klienci ich obdarzają, dostarczając paliwa na krętą drogę twórczą.

Stąd pomysł na poniższy wpis, podsumowujący to, co czasem dzięki temu paliwu udało się zrealizować.

WAŻNE: Kolejność autorów alfabetyczna (wg nazwiska).

***

 

Katarzyna Babis

Katarzyna Babis – prześliczne akwarele autorki w końcu doczekały się w 2015 roku wydania książkowego. „Maja z księżyca„, m.in. dzięki staraniom Macieja Gierszewskiego, została opublikowana w ramach wydawnictwa Widnokrąg (wrzesień 2015). Prezentowana m.in. na stoisku wydawnictwa w ramach MFKiG w Łodzi. Na blogach czytelniczych doczekała się wielu pozytywnych recenzji, gdzie zwracano uwagę na wyborne ilustracje autorki, m.in.: tutaj, tutaj, tutaj, tutaj czy tutaj.

Nasi klienci już jakiś czas temu docenili prace Babis – na stronie autorki w naszej galerii pozostały już raptem dwie akwarele z tej książeczki.

Pod koniec 2015 roku – dzięki zaproszeniu Agnieszki Jamroszczak – prace autorki można było oglądać w ramach wystawy w Galerii Komiksu i Ilustracji „Tymczasem”, działającej w ramach wrocławskiego Centrum Kultury Zamek.

Gwoli przypomnienia, Katarzyna była też gościem 12 edycji Komiksofonu (9 października 2014).

Poniżej skan okładki wydanej książeczki (z lewej) oraz oryginalna akwarela autorstwa Katarzyny Babis (z prawej).

Maja z księżyca - Katarzyna Babis.

 

Edyta Bystroń

Edyta Bystroń – czyli podwójna laureatka nagrody festiwalu komiksu niezależnego Złote Kurczaki (przy trzech nominacjach). Statuetki i nagrody pieniężne autorka otrzymała w kategoriach „Rysownik roku” oraz „Scenariusz roku” [wcześniej udało się to Łukaszowi Kowalczukowi], a wszystko za sprawą wydanego w ubiegłym roku komiksu pt. „Nie chcę się bać„. Dodajmy, wydanego w ramach akcji crowdfoundingowej w serwisie WspieramKulture.pl.

Nie chcę się bać” to opowieść o strachu i smutku, a także o uciekaniu przed problemami. Główną bohaterką jest mała dziewczynka – jak wspomina autorka: „Anetka mało mówi, ma różne fobie, a najbardziej lubi kolekcję swoich plastikowych zwierzątek i zespół The Cure„.

Osobiście bardzo się cieszę z tych nagród, gdyż „Nie chcę się bać” to solidna porcja wyjątkowej wrażliwości Bystroń, która objawiła się zarówno w koncepcji historii, jak i w warstwie ilustracyjnej.

Poniżej film promujący akcję zbierania funduszy na wydanie komiksu.

 

Daniel Chmielewski

Daniel Chmielewski – w 2015 roku pokazał prawdziwie tytaniczne pod względem pracy komiksowej oblicze. Wystarczy wspomnieć, że opublikowane na jego blogu podsumowanie artystycznego roku 2015 jest zapewne dłuższe niż nasz cały podsumowujący wpis ;-). Zrezygnował z etatu by całkowicie poświęcić się twórczej pracy. Ale po kolei.

Czarne fale – Jak radzić sobie z depresją. Ilustrowany poradnik” to komiks stworzony przez Chmielewskiego w technice mieszanej (głównie ołówek, tusz i akwarela – zobacz prace w naszej galerii). Powstały przy wsparciu Fundacji III Kliniki Psychiatrii „Syntonia”, doczekał się licznych pozytywnych recenzji środowiska lekarskiego.

Ten rok obfitował też udziałami Daniela w publicznych wystąpieniach, m.in. indywidualną wystawą „Trakcje” w ramach przestrzeni Galerii Komiksu i Ilustracji, Centrum Kultury Zamek we Wrocławiu, czy udziałem w 16. edycji (6 marca) Komiksofonu oraz udziałem w spotkaniach podczas Komiksowej Warszawy, gdzie odebrał nagrodę za rok 2014 w kategorii „Scenarzysta roku”.

2015 rok to też udany debiut na rynku zagranicznym – dzięki staraniom wybitnie sprawnej ekipy z wydawnictwa Kultura Gniewu – francuskiej wersji komiksu „Podgląd, z rysunkami Marcina Podolca.

Daniel w 2015 roku to też okładka, którą przygotował do „Planety uciętych kończyn” (dostępna w naszej galerii) – komiksu autorstwa Łukasza Mazura oraz wystąpienia na eventach technologicznych – w tym firmy Samsung – gdzie w towarzystwie m.in. Nikodema Cabały portretuje uczestników wydarzeń wykorzystując do tego nowoczesne tablety i smartphony.

Daniel Chmielewski - kadry komiksowe

 

Ryszard Dąbrowski

Ryszard Dąbrowski – autor w zasadzie od samego początku cieszący się sporym wzięciem pośród kolekcjonerów oryginalnych plansz komiksowych. W roku 2015 także ich nie zawiódł – w końcu kto inny może się pochwalić obecnością swojej twórczości w niemalże wszystkich aukcjach zeszłego roku i to w dodatku – jak ma to miejsce w przypadku Dąbrowskiego – za każdym razem ta obecność kończyła się sprzedażą jego prac. Chodzą nawet słuchy, że komplet oryginałów do ostatniego jego komiksu – „Likwidator kontra Kaczystan” – został w całości sprzedany tuż po premierze wydawniczej komiksu, a sam komiks doczekał się wzmianek m.in. w „Newsweeku” (i drugi raz) oraz tekstu Krzysztofa Vargi w „Wyborczej”.

2015 rok u Dąbrowskiego obfitował także w liczne wydania, w tym wznowienia. Ukazały się jego: „Likwidator 11: Prawda smoleńska” (wyd. II, styczeń 2015), „Strefa Komiksu 32: Polskie gówno” wg scenariusza Tymona Tymańskiego (styczeń), „Strefa Komiksu 37: Redaktor Szwędak. Wywiady Zebrane” (maj 2015), „Likwidator 14: Likwidator kontra Kaczystan” (wrzesień 2015), „Strefa Komiksu 38: Komiksy na NIE, tom 3” (październik 2015).

Spory wybór oryginalnych rysunków autora oczywiście u nas w galerii.

Ryszard Dąbrowski, Likwidator.

 

Daniel Grzeszkiewicz

Daniel Grzeszkiewicz – w dorobku Grzeszkiewicza 2015 może okazać się przełomowym rokiem. Może, bo to czas pokaże – jedno czego jesteśmy pewni, to był to niezwykle owocny pod względem zawodowym czas.

Zacznijmy od prac nad komiksami. W tym roku ukazały się „L’Or du Rhin” – album przygotowany dla francuskiego wydawnictwa Editions du Long Bec oraz antologia zebranych krótszych historii autora pt. „Gedeon” (wyd. Gindie, październik 2015). Zwłaszcza ten pierwszy komiks to krok milowy w twórczości Grzeszkiewicza, bo w końcu dostajemy jego pełny dłuższy album i to od razu stworzony na rynek zagraniczny. W dodatku rzecz, która spotkała się z pozytywnymi recenzjami na wybitnie rozwiniętym rynku frankofońskiego komiksu.

Daniel to także autor okładki do wznowienia serii „Kapitan Żbik” (wydawnictwo Ongrys) – z historii „Pięć błękitnych goździków” (okładka B). Współautor wystawy we wrocławskiej Galerii Komiksu i Ilustracji „Tymczasem” (razem z Katarzyną Babis oraz Agnieszką Jamroszczak w roli kuratorki).

Jego prace pojawiły się także na lutowej Aukcji Sztuki Komiksu i Animacji w Sopockim Domu Aukcyjnym – w ramach współpracy z naszą galerią.

Wzorem innych swoich kolegów i koleżanek, Grzeszkiewicz – w towarzystwie Katarzyny Babis – gościł w ramach Komiksofonu – edycji 12. (9 października 2014).

Daniel Grzeszkiewicz - ilustracje, komiks.

 

Joanna Karpowicz

Joanna Karpowicz – to gwarant wybitnego poziomu ilustracji komiksowej, osadzony na świetnym opanowaniu warsztatu malarskiego. Jej zapowiadany od dłuższego czasu komiks pt. „Anastazja” wciąż jest w fazie prac, ale to co można już zobaczyć (poniżej), to zapowiedź wspaniałych doznań jakie na nas czekają. W między czasie Joanna uraczyła nas jednak krótszą historią do scenariusza Daniela Gizickiego, a zawartą w antologii komiksowej „Postapo” (Dolna Półka, maj 2015).

Prace Karpowicz – zarówno klasyczne malarskie, jak i komiksowe – wciąż znajdują nowych nabywców i jest ich na rynku coraz mniej. Dodatkowo zaczynają się pojawiać także na aukcjach m.in. w Sopockim Domu Aukcyjnym, galerii Bohema czy Galerii Stalowej.

W przestrzeni galeryjnej w 2015 roku mogliśmy oglądać „Tryptyk Bałucki” Karpowicz przy okazji wystawy „Mój kraj taki piękny. Polski komiks o polskiej rzeczywistości” – kurator: Sebastian Frąckiewicz, Galeria Arsenał w Poznaniu (lipiec-sierpień 2015).

Zaś koniec roku Joanna zamknęła swoim udziałem w międzynarodowym projekcie do antologii „Tributes to Valentina by Guido Crepax„, która ukaże się nakładem kultowego amerykańskiego wydawnictwa Fantagraphics Books.

Prywatnie: tuż po narodzinach mojego syna – w październiku 2015 – otrzymał on [nie ja!] wspaniały prezent od autorki w postaci przepięknej ilustracji dziecięcej, którą to ilustracją Joanna zapoczątkowała małą już kolekcję (mam nadzieję, że w przyszłości zamienioną na w pełni świadomą pasję :-).

Poniżej malowane przykładowe plansze z „Anastazji„.

Joanna Karpowicz - Anastazja.

 

Łukasz Kowalczuk

Łukasz Kowalczuk – dla wciąż pozostaje zagadką, czy oby Łukasz Kowalczuk to jedna osoba. Wszak ilość aktywności, która miała miejsce z jego udziałem w roku 2015 byłaby wstanie obdzielić łaskawie kilka osobnych osób.

Laureat dwóch statuetek Złotego Kurczaka za rok 2014, w 2015 roku uraczył nas kolejnymi swoim produkcjami: komiksem „Violent Skate Bulldogs” (styczeń 2015), świetnie przyjętym integralem „Vreckless Vrestlers” (Kultura Gniewu, czerwiec 2015), dwoma zinami z serii „Zinoteka Grozy i Sensacji” – tom 1 pt. „Kaiju” (styczeń 2015) i tom 2 pt. „Przypadek Jana Marii Nowaka” (październik 2015), charytatywnym komiksem „Comics That Should Happen” (grudzień 2015). Mogliśmy też oglądać prace Kowalczuka w ramach wydania 20. numeru „Zeszytów Komiksowych” (Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, Instytut Kultury Popularnej, październik 2015) oraz w ramach artbooka, który ukazał się przy okazji wystawy Łukasza we wrocławskiej mia Art Gallery – „Wyprawa do wnętrza głowy Łukasza Kowalczuka” (lipiec 2015 – nakład 50 numerowanych egzemplarzy).

W końcu 2015 rok u Kowalczuka to ekspansja zagraniczna oraz liczne plakaty jego autorstwa. I… Ach te kolory!, które można oglądać w sieci m.in. w ramach tumblr.com.

Łukasz wziął też czynny udział jako panelista Komiksofonu – edycja 17 (23 kwietnia 2015).

Wspierać Kowalczuka od niedawna można nie tylko kupującego komiksy, czy też rysunki jego autorstwa z naszej galerii, ale także w ramach serwisu Patreon.com.

Poniżej rysunek do komiksu „Violent Skate Bulldogs” (z lewej) oraz jedna z wersji okładek tegoż (z prawej). M.in. te rysunki Kowalczuka do kupienia w naszej galerii.

Łukasz Kowalczuk, Violent Skate Bulldogs.

Na koniec tego podsumowania ciekawostka – poniżej rysunek Nicka Pitarry do najnowszej okładki komiksu „Teenage Mutant Ninja Turtles: Deviations” (IDW, grudzień 2015). Poznajecie ten styl? Wcale bym się nie zdziwił gdyby był to wpływ Ł.K.

EXCLUSIVE: Nick Pitarra's "TMNT: Deviations" variant cover.

 

Piotr Nowacki

Piotr Nowacki – czyli mistrz stylu cartoon i laureat Złotego Kurczaka w kategorii „Najlepszy komiks roku” za „Kapitan Mineta – OmniPUSS” (wyd. Pokemnbry, grudzień 2015). Prócz tego ostatnio gość poznańskiego radia Afera, audycji „Prosto z kadru” (z 12 lutego) oraz wrocławskiego Komiksofonu – edycja 13 (30 października 2014).

Piotr jak mało kto w PL opanował władanie stylem cartoon. Przez moje ręce przeszło ponad 100 prac światowych rysowników tworzących ilustracje dla takich wytwórni jak Walt Disney Company czy Hanna-Barbera oraz Warner Bros i Nowacki nie ustępuje im ani na milimetr!

Kapitan Mineta, Detektyw Miś Zbyś, Moe – to tylko nieliczni charakterystyczni bohaterowi komiksów tego autora. UWAGA: Nie tylko dla dzieci!

Poniżej oryginalny rysunek do okładki komiksu „Byle do piątku trzynastego” (z lewej) oraz skan okładki z wydanego już komiksu (z prawej).

Piotr Nowacki - okładka do komiksu.

 

Ojciec Rene

Ojciec Rene – czyli część zespołu reprezentującego wydawnictwo Bazgrolle, przekształconego niedawno w Gryzmöhle GmbH. Znany z bezkompromisowych rysunków przepełnionych autoseksualnością i motywami z internetowych serwisów 18+, inspirowanymi nierzadko mroczną twórczością Mike’a Mignoli. 2015 rok to udział artysty w takich projektach komiksowych [czy raczej zinowych] jak: „Breslau 1: Breslau Savage / Abenteuer Zeit mit Finn und Jake” (maj 2015; rysowniki autor jednej z dwóch wersji okładki), „Breslau 2: Straight Outta Breslau / Abentouer Zeit mit Finn und Jake: „Das Hochzeit!” (październik 2015; rysownik), „Breslau 3: Breslau Kaputt / Abenteuer Zeit mit Finn und Jake: Das Wassermelone Monstrum” (listopad 2015; rysownik). W lutym br. (2016) ukazało się zbiorcze wydanie zbierające trzy tomy opowieści pt. „Breslau – Triangle„.

Poniżej skany rysunków do okładki pierwszego z trzech tomów – wersji A, autorstwa Fila (z lewej), oraz wspomnianej wersji B, autorstwa Ojca Rene (po środku oryginał, z prawej wersja w kolorze, wydrukowanej okładki).

Breslau Savage - Ojciec Rene i Fil.

 

Grzegorz Pawlak

Grzegorz Pawlak – ten autor nie zwalnia tempa, jakie sobie sam narzucił. 2015 rok to przede wszystkim większa albumowa historia do scenariusza Dominika Szcześniaka pt. „Profesor Andrews” (Wydawnictwo Komiksowe, październik 2015) oraz krótsza „Nasze miejsce na ziemi„, narysowana z myślą o „Postapo” Daniela Gizickiego i tamże ostatecznie opublikowana (Dolna Półka, maj 2015).

Warto się przyglądać poczynaniom tego młodego jeszcze rysownika. Czuć tu nutę Mike’a Mignoli, dwie krople Michaela Avona Oeminga oraz echo Charlesa Adlarda – a jednocześnie tworzy to spójny indywidualny styl. To może go niebawem doprowadzić do wydawnictw na poziomie Dark Horse Comics czy Image. Czemu bym się wcale nie dziwił i za co osobiście trzymam kciuki.

Poniżej dwie wybrane prace z tych, które można znaleźć w naszej galerii: rysunek do okładki „Benedykt Dampc i skarb piratów” wg scenariusza Jerzego Szyłaka (z lewej) oraz splash do Tegoż – s. 39 (z prawej).

Grzegorz Pawlak - rysunki.

 

Marcin Podolec

Marcin Podolec – ten rok obfitował dla Podolca przede wszystkim sukcesami na polu animacji. „Dokument„, czyli krótka forma animacyjna poświęcona ojcu artysty, otrzymał I nagrodę festiwalu O!PLA i był nominowany podczas Krakowskiego Festiwalu Filmowego 2015 w konkursie do Złotego Lajkonika. To także nagrody: Grand Prix oraz nagroda Jury Młodzieżowego na 8. Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych Okiem Młodych w Świdnicy oraz Nagroda Czarnego Konia za najlepszą animację Festiwalu Ars Independent w Katowicach. – Bardzo się cieszę, że sam miałem możliwość obejrzenia filmu przy okazji pokazu i spotkania z autorem w warszawskiej kawiarni MiTo, w lutym ubiegłego roku.

Dodatkowo jego debiutancka, dyplomowa animacja pt. „Olbrzym” otrzymała pełne dofinansowanie z Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej.

W komiksie to głównie sukcesy związane z publikacjami zagranicznymi tłumaczeń „Fugazzi” – album ukazał się na rynku francuskim i włoskim – oraz wspominanego przy okazji Daniela Chmielewskiego „Podglądu„, wydanego także w Francji. W lutym 2015 roku jedna z prac Podolca znalazła się w ofercie Aukcji Sztuki Komiksu i Animacji w Sopockim Domu Aukcyjnym.

Polecamy też zapis programu TVP, Tygodnik Kulturalny z dnia 19 czerwca 2015, którego gościem był Marcin. A w swoim czasie Marcin gościł we Wrocławiu w ramach 10. edycji Komiksofonu (18 kwietnia 2012).

Poniżej rysunki autora z albumu „Czasem” (Kultura Gniewu, 2011).

Marcin Podolec - animacja i komiks.

 

Marcin Rustecki

Marcin Rustecki – to był rok kontynuacji historii „Ksionz” wg scenariusza Dominika Szcześniaka. W maju ukazał się „Ksionz: 34 Zera, część 1” (Timof i Cisi Wspólnicy), a we wrześniu „Ksionz: 34 Zera, część 2” (Timof i Cisi Wspólnicy).

W naszej galerii jeszcze przed ukazaniem się poszczególnych tomów pojawiły się w ofercie rysunki Rusteckiego to roboczo zatytułowanego wówczas „Ksionz 2„.

Warto wspomnieć, że prócz pracy nad albumami, były naczelny wydawnictwa TM-Semic bawił już w tym roku (12 lutego 2016) w ramach 20. edycji Komiksofonu, gdzie był gościem specjalnym obok Przemysława Truścińskiego.

Osobiście bardzo lubię tą wrażliwość i ekspresję emanujące z prac Rusteckiego.

Marcin Rustecki - rysunki komiksowe.

 

Michał Rzecznik

Michał Rzecznik – nominacja do nagrody Złote Kurczaki w kategorii „Komiks roku” za historię pt. „Michał i Bartek. Bardzo źli policjanci” (wyd. AnTY, październik 2015). Udział w wystawie „Mój kraj taki piękny. Polski komiks o polskiej rzeczywistości” – kurator: Sebastian Frąckiewicz, Galeria Arsenał w Poznaniu (lipiec-sierpień 2015). Współpraca z wydawnictwem Widnokrąg, która m.in. zaowocowała komiksem „KOT No 1 – Żona dyplomaty” (październik 2015), czy niestrudzenie wciąż tworzone satyry, publikowane w ramach fanpejdżu Naprawdę nieśmieszne rysunki (blisko 30 tys. fanów!) – tak w skrócie można by przedstawić ubiegły rok w twórczości Rzecznika. Do tego udział w wydaniu 20. numeru „Zeszytów Komiksowych” (Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, Instytut Kultury Popularnej, październik 2015) z serią specjalnie na tą okazję przygotowanych ilustracji.

Jedna-któraś-tam grupy Maszin. Dla mnie Michał to kreatywny wulkan! Mistrz celnego humoru, trafiający niczym Hawkeye (Marvel) + inni na-H w samo sendo. Cenię sobie nasze spotkania i z wypiekami na twarzy śledzę kolejne akty twórczości.

Michał Rzecznik, Maszin.

 

Mateusz Skutnik

Mateusz Skutnik – cechą charakterystyczną dla Skutnika z pewnością jest cierpliwość. Cierpliwość potrzebna przy tworzeniu w trudnej sztuce jaką jest malowanie akwarelą. Cierpliwość przy kontynuowaniu serii komiksowej „Rewolucje„, której pierwszy tom ukazał się w 2004 roku, a którego kontynuacja trwa do dziś, m.in. objawiając się wydaniem części 9. serii „Rewolucje pod Śniegiem” (Timof i Cisi Wspólnicy, maj 2015). Ale także jako twórca gier – wybitnie klimatycznej serii przygodowej „Submachine„, która doczekała się właśnie nowej części „Submachine 10: The Exit„, a o której redaktor magazynu „Pixel” napisał w recenzji: „To chyba najdłuższa ucieczka, jaką widziały gry wideo. Seria Submachine (skrót od ‚submerge machine’) w grudniu [2015 r.] doczekała się finałowej odsłony. (…) dziesięć lat po pierwszej grze” (Pixel Nr 12, s. 39).

Skutnik w 2015 roku to także udział w antologii Daniela Gizickiego „Postapo” oraz okładka do „Projekt 24h – Antologia 24 Hour Comics Day, Gdańsk 2015„.

To także oblegany przez fanów profil na Patreon.com, w ramach którego fani hojnie obdarowali mistrza (szacun!).

Poniżej film autora przy pracy wraz z flagowymi produkcjami.

 

Wojciech Stefaniec

Wojciech Stefaniec – „to komiks roku„, „to komiks roku„, „komiks roku„, „ko…” – tak odbijało się echem w ostatnim czasie w recenzjach, m.in. tutaj, tutaj, tutaj, tutaj i tutaj. Mowa oczywiście o komiksie „Wróć do mnie, jeszcze raz” wg scenariusza Bartosza Sztybora (Timof i Cisi Wspólnicy, październik 2015). I pełna zgoda z tymi opiniami. Moja osobista lektura tej historii zaliczona już 3 razy i zapewne na nich się nie skończy.

Warstwa ilustracyjna tej opowieści to prawdziwe mistrzostwo! Sam bym chciał mieć większość z oryginałów do tego komiksu, o ile nie całość. Swoboda formy, meandry barw – urzekają!

2015 r. u Wojciecha to jednak także: „Mocarz” – krótki komiks formatu gazetowego przeznaczony do rozdawania w szkołach – rzecz o zgubnym wpływie dopalaczy, oraz „Opowieści znad Bałtyku” (Timof i Cisi Wspólnicy, maj 2015) – komiks historyczny, który ukazał się pod patronatem m.in.: Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytutu Książki. Stefaniec brał też udział we wspomnianym przy okazji Joanny Karpowicz międzynarodowym projekcie do antologii „Tributes to Valentina by Guido Crepax„, która ukaże się nakładem kultowego amerykańskiego wydawnictwa Fantagraphics Books.

Bardzo się cieszę z pozytywnych recenzji „Wróć do mnie…„, bo mają moc zwrócenia uwagi na starsze prace tego autora- m.in. do komiksu „Szelki” wg scenariusza Jerzego Szyłaka. A warto na nie zwrócić uwagę! Poniżej przykłady – więcej u nas.

Wojciech Stefaniec - komiks, malarstwo.

 

Rafał Szłapa

Rafał Szłapa – to liczne albumy, współprace i wznowienia w ramach AD 2015: „Bler 2: Zapomnij o przeszłości” (wyd. II, Blik Studio, kwiecień 2015), ilustracje do książki „Oko Jelenia #7. Sowie Zwierciadło” Andrzeja Pilipiuka (Fabryka Słów, kwiecień 2015), udział w projekcie „Zin Free Zone #2”, wydanego w ramach Dnia Darmowego Komiksu (Biblioteka Uniwersytecka w Poznaniu, KPMG Poland, maj 2015), seria okładek dla magazynu „Super Hero” (lipiec 2015), „Bler 5: Człowiek ze światła” (Blik Studio, październik 2015), okładka do wznowionej przez Ongrys serii „Kapitan Żbik. Pięć błękitnych goździków” (okładka A, grudzień 2015), w końcu prace nad „Bler 6: Psie imperium„, który zapowiedziany jest na połowę obecnego roku.

Prócz powyższego sporo prac Rafała w obszarze produkcji gier – zarówno komputerowych, jak i offline. Rafał był gościem specjalnym 11. edycji Komiksofonu (21 maja 2012). I warto przeczytać świeżutki wywiad z nim, opublikowany w serwisie kusinakulture.pl.

Poniżej dwie prace malowane Szłapy, projekty okładek do jego sztandarowej serii „Bler” – okładki dostępne w naszym sklepie.

Rafał Szłapa - okładki do Bler'a.

 

Agata Wawryniuk

Agata Wawryniuk – z końcem 2015 roku zapowiedziała kolejne wydanie swojego głośnego i licznie nagradzanego w swoim czasie komiksu pt. „Rozmówki polsko-angielskie” uzupełnione o dodatkowy epizod pt. „Epilog”.

15 listopada na oficjalnym fanpejdżu komiksu można było znaleźć wpis informujący o fakcie składania komiksu, co by oznaczało, że w roku bieżącym powinien on trafić na nasze półki. Do nas z końcem roku także trafiła kolejna partia rysunków Wawryniuk (poniżej przykładowy), które można zobaczyć w naszej galerii.

Agata Wawryniuk - Rozmówki polsko-angielskie.

 

***

Na koniec pozostaje mi mieć nadzieję, że w przypadku gdy pominęliśmy w powyższym podsumowaniu prezentującym dorobek za rok 2015 autorów, których prace sprzedajemy w naszej galerii, to ujdzie nam to w miarę na sucho ;-) Gdyby miało być inaczej to kubeł zimnej wody można wylać w komentarzach poniżej. A jeszcze lepiej, uzupełnić o to, co uzupełnienia wg Czytelników by wymagało.

Liczymy na konstruktywne uwagi i zapraszamy do wspierania autorów przez zakup ich prac w naszej galerii!