Dwa lata artkomiks.pl

Kilka lat temu kupiłem swoją pierwszą oryginalną planszę komiksową. Chociaż wielokrotnie się nad tym zastanawiałem, do dziś nie jestem wstanie przywołać tej transakcji, stąd nie wiem czy to była praca Janusza Christy do Kajka i Kokosza, czy Jakuba Martewicza do komiksu Henryk Kaydan. Gdy otrzymałem pocztą zakupione pace, oczarowany wpadłem całkowicie w sidła komiksowej estetyki.

Później, przy okazji jednej z edycji Komiksowej Warszawy, miałem przyjemność spotkać się z Tadeuszem Raczkiewiczem, od którego nabyłem pakiet prac. To było dla mnie wielkie wydarzenie, gdyż cały czas w pamięci mam jak ze znajomym z bloku, z wypiekami na twarzy, wycinaliśmy drukowane w Świecie Młodych odcinki Tajemnicy kamiennego lasu i wklejaliśmy je do brulionu w kratkę. Wtedy nigdy bym nie pomyślał, że nadejdzie taki moment w moim życiu, że będę miał okazję delektować się oryginalnymi rysunkami z tego komiksu.

W tym samym też czasie – szukając literatury z zakresu kolekcjonowania sztuki najnowszej – w moje ręce wpadł „Przewodnik kolekcjonera sztuki najnowszej” Piotra Bazylko i Krzysztofa Masiewicza, z którego dowiedziałem się, że są też inni, którzy wpadli w ten przyjemny nałóg. Tak z kolekcjonowania eksponatów, przeszedłem do kolekcjonowania kontaktów – a to idzie z sobą w parze. Po kilku zaś zakupach dla znajomych, stwierdziłem, że te prace oraz ich autorzy, warte, i warci są, by zobaczyli je także inni. Tak powstała koncepcja artkomiks.pl.

Dwa lata artkomiks.pl.

W cieniu wielkiego wydarzenia jakim z pewnością jest 25. edycja Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi, piątego października minęły właśnie dwa lata od oficjalnego startu sklepu. Ba, nawet nie wiem jakim cudem tego samego dnia sprzedałem pierwszy rysunek. A potem przez kolejne trzy miesiące zupełnie nic. Ale idee mają to do siebie, że potrzebują czasu i zdawałem sobie z tego sprawę od samego początku. Teraz patrzę ile udało się zrobić w ramach tej prywatnej inicjatywy, a ile jeszcze jest do zrobienia. Jak nieufny jeszcze czasem rynek klasycznej sztuki w Polsce zaczyna akceptować fakt funkcjonowania sztuki komiksu, a czasem (z niezłymi skutkami) nawet włącza się w ten nurt. A rzeka wciąż płynie.

Bardzo się cieszę, że w przeciągu tego czasu udało się zebrać pokaźne grono autorów, rysowników komiksów i że przy naszym udziale kilkaset prac znalazło nowy dom. A że w historii tej to jednak autorzy zdecydowanie grają pierwszy ton, udało mi się namówić kilku do podzielenia się własnymi refleksjami z tego czasu (kolejność przypadkowa).

***

Marcin Rustecki (m.in. główny dowodzący w kultowym TM Semic, aktualnie także rysuje na potrzeby komiksów z serii Ksionz): „Art Komiks definitywnie zmienił postrzeganie komiksu w Polsce, przede wszystkim zmusił akademicki establishment do zastanowienia się i wyjścia z zakamarków zabobonu i mitu, że komiks to nie sztuka. AK stworzył rynek w Polsce, którego nie było nigdy – rynek kolekcjonerski artystów komiksowych. To zmiana, którą należy docenić, pochwalić i w geście szacunku pozdejmować berety z betonowych głów.

Nikodem Cabała (m.in. rysownik do serii Biocosmosis, ilustrator Nowej Fantastyki, kolorysta komiksowy): „Zauważyłem (…), że wśród osób postrzegających komiks jako historyjki dla dzieci, kolorowe panele i postacie w trykotach, działalność ArtKomiks pozytywnie wpływa na postrzeganie komiksu w ogóle.
Możliwość zobaczenia oryginalnych plansz, zwiększa świadomość, że komiksy to również kawał dobrej roboty, wielu świetnych i oryginalnych artystów. Że plansze tworzone są w różnych technikach i stylach, oraz mogą konkurować na rynku sztuki z malarstwem czy grafiką. Nie wsponę już o roli jaką odgrywa ArtKomiks w budowaiu rynku plansz komiskowych na polskim rynku sztuki. To jedyne miejsce skupiające w Polsce tyle oryginalnych prac z całego świata, jak i rodzimych artystów tworzących komiksy.

Joanna Karpowicz (malarka, graficzka gier, ilustratorka, na swoim koncie ma m.in. głośną Szminkę): „Mam spore doświadczenie we współpracy z galeriami. W ciągu ostatnich 15 lat współpracowałam, z różnym powodzeniem, z wieloma miejscami zajmującymi się prezentacją i sprzedażą sztuki. Ze smutkiem przyznaję, że nie zawsze dobre chęci właścicieli galerii pokrywają się z poziomem profesjonalizmu, wiedzy i zaangażowania. Od tych trzech elementów zależy sprzedaż naszych prac. Za klientem trzeba nadążać, trzeba umieć go przekonać, zaprezentować pracę i artystę tak, by ułatwić wybór. Nieliczne galerie to potrafią i ArtKomiks do nich należy. W ciągu dwóch ostatnich lat wartość moich komiksowych prac wzrosła. Zaczęły się o nie dopytywać galerie malarstwa, co do tej pory było rzadkością. Zaskakującym benefitem jest fakt, że klienci ArtKomiksu interesują się moimi obrazami. Dzięki ArtKomiksowi moja twórczość komiksowa zyskuje – oryginalne prace zarabiają na papier, pędzle, farby. Bardzo to doceniam.

I jest jeszcze coś. Wiele osób zajmujących się komiksem sprzedaje swoje prace samodzielnie, traktują galerię jako zbędnego pośrednika. Owszem, można i tak. Ale współpraca z galerią ma wartość, której nie sposób wypracować samemu. Praca nad tym, by istnieć na rynku komiksowej sztuki wymaga wiele wysiłku. Cieszę się, że ktoś robi to za mnie. I robi to dobrze. To pozwala mi skupić się na pracy.

Dominik Szcześniak (człowiek-orkiestra, czasem po prostu Ziniol): „ArtKomiks (…) spowodował, że postanowiłem podzielić 25-metrowy pokój na pół, postawić ściankę, zorganizować w jednym z pokoi mini-pracownię i całą ściankę przeznaczyć na oryginalne plansze i rysunki komiksiarzy.

Gratuluję dwóch lat na karku i życzę kolejnych stu.

Dzięki!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s